Mój blog poświęcam dla osób walczących z chorobą nowotworową. Ktoś kiedyś powiedział, że ma problemy......ale chyba nie odwiedził oddziału onkologii dziecięcej, bo gdyby tak było....jego problemy byłby niczym przy zetknięciu się z dzieckiem onkologicznym i jego rodziną.
Rak....co to takiego?
piątek, 21 sierpnia 2015
Zawód, czy natchnienie losu?
Będąc w liceum, nigdy nie myślałam ani przez jedną chwilę o medycynie, pielęgniarstwie czy tego typu pokrewnych zawodach. No może czasem, o weterynarii albo rehabilitacji ale spotkane osoby w moim życiu skutecznie mi to odradzały. Mimo tego po maturze zupełnie bez natchnienia złożyłam papiery. Pierwszy rok był niezwykle ciężki i to nie z powodu nauki ale innych czynników. Nowe miasto, nowi ludzie, tęsknota za rodziną. Nie lubiłam tej napiętej atmosfery na zajęciach i czasem absurdalnych wymagań ale ku swojemu zaskoczeniu uczyłam się naprawdę bardzo dobrze (bez chwalenia), wiedziałam, że jeżeli pozostanę nadal na studiach to nauka nie ma być czymś w rodzaju zakuć i zapomnieć ale zakuć i wykorzystać, bo przecież będę miała do czynienia z żywym człowiekiem, a nie fantomem jak na zajęciach.Mnóstwo razy mówiłam sobie rezygnuje po pierwszym roku.....bo nie wytrzymam tej dyscypliny. Jednak zostawiłam decyzje o ewentualnej rezygnacji do pierwszych praktyk. Cały rocznik podzielono na dwie grupy. Mocniejsza miała odbyć zajęcia na oddziale onkologii, a słabsza część na oddziale chorób wewnętrznych. Ja byłam w tej pierwszej. Pamiętam te wewnętrzny strach, przed niewiadomym.....ale to co było potem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Miałam zrezygnować, a tym czasem po przekroczeniu progu oddziału onkologii, coś mnie przenikło, gdy zobaczyłam kobiety ćwiczące po mastektomii, zupełnie pozbawione owłosienia ale przy tym niezwykle pogodnie nastawione, serdeczne, z widoczną wolą walki.Zupełnie inaczej młody człowiek odbiera osoby chore w telewizji, a inaczej, gdy sam staje w centrum tego świata. Od tej jednej chwili.....moje życie zupełnie się zmieniło. Ani przez moment nie pomyślałam o rezygnacji, chciałam wejść na sale chorych i zwyczajnie porozmawiać z tymi ludźmi. Nie interesowało mnie wyposażenie, rozmieszczenie bloku operacyjnego tylko, to co za chwilę usłyszę z ust chorych tam ludzi. Tak zaczęła się moja przygoda z onkologią i tak pokochałam raka.............
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz