Rak....co to takiego?


sobota, 29 sierpnia 2015

Oczekiwania

Mianem nowotworów złośliwych określa się grupę około 100 schorzeń, które zostały sklasyfikowane w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów  Zdrowotnych. Nowotwory są drugą przyczyną zgonów w Polsce.

Liczba zachorowań na nowotwory złośliwe w Polsce w ciągu ostatnich trzech dekad wrosła ponad dwukrotnie, osiągając w 2010 roku ponad 140,5 tys. zachorowań, z czego około 70 tys. u mężczyzn i 70,5 tys. u kobiet. Surowe współczynniki zachorowalności wzrosły u mężczyzn z 197/105 w 1980 roku do 376/105 w 2010 roku. Wśród kobiet w 1980 roku surowy współczynnik zachorowalności wynosił 182/105, a w 2010 roku jego wartość wzrosła do 355/105. - dane z  Krajowego Rejestru Chorób Nowotworowych.

To były dane statystyczne.......a teraz rzeczywistość. Nie ma chyba ośrodka onkologicznego w Polsce, którego zarówno oddziały ale zwłaszcza poczekalnie nie byłby przepełnione po brzegi. Co różni, te ośrodki od innych..... spokój. Naprawdę do rzadkości należą kłótnie pacjentów i ich rodzin o spędzany tam czas, wbrew temu jak to wygląda, każdy czeka. Często słychać rozmowy, pocieszanie i pełne zrozumienie. Chyba nie ma innego miejsca, w którym osoba stojąca zupełnie z boku, miałaby wrażenie, że tutaj każdy, każdego słucha ze zrozumieniem.....bo tak naprawdę jest. Kto tak naprawdę zrozumie chorego, jak nie osoba w takim samym położeniu?

Teraz czas na oczekiwania.... oczywiście pacjenta w stosunku do swojego lekarza prowadzącego. Na studiach wiele się mówi o holistycznym podejściu do chorego. O tym, że nie ma przypadków jest człowiek. Każdy inny, mający swoje potrzeby i oczekiwania. Bo przecież, nie ma drugiej takiej osoby na świecie. Można mieć podobny charakter, spojrzenie na świat, podobne objawy ale w gruncie rzeczy nic nie jest takie samo. Rzeczywistość pokazuje zupełnie coś innego. W Polsce lekarze nie mają czasu, tyle ile wymagałby pacjent i jego rodzina. Często informacje przekazywane są w pośpiechu, bez zastanowienia bo czeka kolejny chory, następny zabieg operacyjny. I nie ma się co dziwić. Lekarze zdecydowanie za dużo pracują.Wystarczy raz pojechać do jednego z wiodących centrum onkologii i zobaczyć ile jest potrzeb w stosunku do możliwości. Inną jest sprawą fakt empatii, współodczuwania i szeroko pojętego zrozumienia dla chorego. Każdy kto choć raz zetknął się z lekarzem.....powie, że są "lekarze i lekarze"!!! Słuszna opinia. Sama to doskonale wiem. Jedno jest pewne lekarze wybierając medycynę powinni nie tylko zdobywać wiedzę i doświadczenie ale też......zdawać sobie sprawę, że oczekiwania pacjentów będą rosły, bo zmienia się świat nie tylko sama medycyna. Sztuką współczesnego lekarza jest przynajmniej podjąć próbę sprostania oczekiwaniom chorego......czasem to nie będzie zabieg operacyjny na skalę światową ale zwykła 5 minutowa szczera rozmowa, która proszę mi wierzyć...... potrafi zdziałać cuda.

 

piątek, 21 sierpnia 2015

Zawód, czy natchnienie losu?

Będąc w liceum, nigdy nie myślałam ani przez jedną chwilę o medycynie, pielęgniarstwie czy tego typu pokrewnych zawodach. No może czasem, o weterynarii albo rehabilitacji ale spotkane osoby w moim życiu skutecznie mi to odradzały. Mimo tego po maturze zupełnie bez natchnienia złożyłam papiery. Pierwszy rok był niezwykle ciężki i to nie z powodu nauki ale innych czynników. Nowe miasto, nowi ludzie, tęsknota za rodziną. Nie lubiłam tej napiętej atmosfery na zajęciach i czasem absurdalnych wymagań ale ku swojemu zaskoczeniu uczyłam się naprawdę bardzo dobrze (bez chwalenia), wiedziałam, że jeżeli pozostanę nadal na studiach to nauka nie ma być czymś w rodzaju zakuć i zapomnieć ale zakuć i wykorzystać, bo przecież będę miała do czynienia z żywym człowiekiem, a nie fantomem jak na zajęciach.Mnóstwo razy mówiłam sobie rezygnuje po pierwszym roku.....bo nie wytrzymam tej dyscypliny. Jednak zostawiłam decyzje o ewentualnej rezygnacji do pierwszych praktyk. Cały rocznik podzielono na dwie grupy. Mocniejsza miała odbyć zajęcia na oddziale onkologii, a słabsza część na oddziale chorób wewnętrznych. Ja byłam w tej pierwszej. Pamiętam te wewnętrzny strach, przed niewiadomym.....ale to co było potem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Miałam zrezygnować, a tym czasem po przekroczeniu progu oddziału onkologii, coś mnie przenikło, gdy zobaczyłam kobiety ćwiczące po mastektomii, zupełnie pozbawione owłosienia ale przy tym niezwykle pogodnie nastawione, serdeczne, z widoczną wolą walki.Zupełnie inaczej młody człowiek odbiera osoby chore w telewizji, a inaczej, gdy sam staje w centrum tego świata. Od tej jednej chwili.....moje życie zupełnie się zmieniło. Ani przez moment nie pomyślałam o rezygnacji, chciałam wejść na sale chorych i zwyczajnie porozmawiać z tymi ludźmi. Nie interesowało mnie wyposażenie, rozmieszczenie bloku operacyjnego tylko, to co za chwilę usłyszę z ust chorych tam ludzi. Tak zaczęła się moja przygoda z onkologią i tak pokochałam raka.............

środa, 19 sierpnia 2015

Każdego dnia

Każdego dnia.....postaram się być tutaj z WAMI dzieląc się swoimi przeżyciami i dobrymi radami, poruszając jednocześnie tematy, które pomogą zrozumieć nie tylko chorobę onkologiczną ale także, postaram się pokazać, bazując na własnym doświadczeniu, że RAKa  można pokochać, choć wydaje się to absurdalne.

Ktoś zapyta dlaczego taki blog?

Ktoś zapyta dlaczego taki blog a nie na przykład o modzie, zdrowej żywności, dietach, podróżach itd. Powodów jest kilka.....po pierwsze ......każdego dnia oglądam w swojej pracy kolejny ludzki dramat, kolejny zawód i pytanie .....dlaczego ja?, po drugie chyba mało jest ludzi, których interesuje czyjś ból, walka o kolejny dzień życia a po trzecie.....chyba najważniejsze nie można się zamykać na problemy współczesnego świata i udawać, że ich nie ma. Większość z nas....tak dzisiaj zabieganych, momentami traci poczucie istnienia, żyje jak automat, nie potrafiąc się na chwile zatrzymać......tylko czy w rezultacie ten szalony dzisiejszy świat jest, aż tak fantastyczny???? Ile cenniejszym jest wsparcie, rozmowa z bliską osobą, poczucie zrozumienia, oddanie, niż wieczna pogoń, za-  z pozoru kolorowym światem?

Co to jest rak?

Teorii powstania raka jest tyle co naukowców wypowiadających się w dziedzinie onkologii. Nie ma jednej uogólnionej definicji RAKA,oczywiście w literaturze naukowej dowiemy się, że rak jest wynikiem mutacji genetycznej, a mutacje bywają wrodzone lub wywoływane są przez czynniki szkodliwe takie jak styl życia (dieta, stres, używki itd.).

Czy można pokochać rak?

Każdy, kto choć raz miał raz styczność z osobą ......której......przekazywana jest wiadomość, ma Pan/ Pani raka, wie doskonale,że chyba nie ma niczego gorszego. Jest, szok, często zaprzeczenie, niedowierzanie, łzy, nie rzadko zasłabnięcie......i jedna podstawowa myśl ......TO KONIEC!!! WYROK!!!! Ile zostało mi czasu? Oczywiście zdarza się, że ktoś zapyta.....co dalej?, jakie teraz leczenie........ale to zdecydowana mniejszość reakcji na tak fatalną wiadomość. Pozostaje więc pytanie......jak można zaakceptować taką niespodziankę losu, czy w ogóle możemy mówić o akceptacji, a tym bardziej o pokochaniu śmiertelnej choroby? Absurd ktoś zapyta, głupota.....a jednak życie potrafi zaskoczyć :)